Na Online Educa w grudniu znalazłam ciekawą wtyczkę do stron www, która czyta ich zawartość głosem lektora. Działanie ReadSpeakera w kilku wersjach można obejrzeć
i posłuchać na poniższych stronach:
- Wersja korporacyjna,
- wersja dla mniejszych organizacji / instytucji - otwiera się jako nowe okno,
- wersja darmowa z reklamą (dla stron od odwiedzalności pow. chyba 100 tys. odsłon miesięcznie).
Muszę przyznać, że na początku byłam zachwycona elastycznością tego narzędzia, które jak się okazało w teście, bardzo łatwo zaimplementować na stronę www.
W wersji korporacyjnej wtyczka (i lektor) dostępna jest w języku polskim i radzi sobie bardzo dobrze – musicie mi uwierzyć na słowo, gdyż wtyczka została zaimplementowana na próbę na stronie mojego klienta i niestety w chwili obecnej nie jestem upoważniona po publikowania tej strony. Dla bloggerów jest nawet wersja do WordPressa, choć niestety nie w wersji polskiej.
Po opadnięciu zachwytu i gdy zaczęłam zauważać na stronach niemieckich tę wtyczkę, zaczęłam się zastanawiać:
1. Czy ktoś kto nie wie co jest jest ReadSpeker zauważy na stronach www logo czytającej wtyczki i zacznie ją używać?
2. Czy czytanie tekstu przez lektora nie zajmuje za dużo czasu w stosunku do zwyczaju jaki mamy czytając teksty na monitorze, czyli do skanowania wzrokiem?
3. Czy więc stosowanie tej wtyczki ma sens na komercyjnych stronach, czy raczej jest świetnym uzupełnieniem stron www zawierających materiały do różnego rodzaju kursów, czyli narzędziem wspierającym asynchroniczne szkolenia e-learningowe? Takie zastosowanie oszczędza na każdorazowym angażowaniu lektora (czego nikt nie robi). Wtyczka bowiem “czyta” to co napisane, więc jeśli zmieni się jedno zdanie na stronie, to zmiana zostanie przez wtyczkę uwzględniona.
A co ty sądzicie na ten temat? Przydatne czy wynalazek na siłę?
Cytuje “narzędziem wspierającym asynchroniczne szkolenia e-learningowe” -świetny pomysł, odbiór przez dwa zmysły zwiększy na pewno efektywność szkolenia,nie mówiąc o jego uatrakcyjnieniu.
Pozdrawiam,Cezary
Tego typu wtyczki służą przede wszystkim osobom, które nie mogą czytać (niewidzące, niedowidzące). W Polsce temat zapewnienia osobom z dysfunkcjami możliwości korzystania z treści elektronicznej jest totalnie na marginesie – w krajach bardziej rozwiniętych to ważny (i regulowany prawem) temat.