Muzeum e-learningu, czyli co to jest dyskietka?

e-elearning, webinar, webcastNa blogu Tima Schlotfeldta znalazłam taki filmik pokazujący dzisiejsze dzieci i ich reakcje na przedmioty, które ja znam z mojego życia jako użytkowe. Telefon na tarczę, dyskietka, płyta winylowa – sami zobaczcie film na dole postu!

Od razu przypomniał mi się Rainer Hartlep, którego część z czytelników tego bloga zna z wrześniowego Educampa a który postanowił stworzyć muzeum e-learningu. Z tym obszarem jest związany zawodowo od 30 lat, więc w piwnicy uzbierała mu się masa eksponatów.

Zaczątki muzeum widziałam. O ile mnie zgromadzone tam przedmioty nie dziwią i są znajome (co prawda z innych zastosowań), to dzisiejsi dwudziestolatkowie pewnie będą ze zdziwieniem patrzyli na kasetę video 🙂 Jak muzeum będzie gotowe, to z pewnością Wam o tym doniosę.

Ewolucja trwa i ma się dobrze, choć czasem chciałoby się powiedzieć – niech się dzieje szybciej. Pamiętam na początku XXI wieku, gdy pracowałam w pewnej globalnej firmie, wprowadzono kursy e-learningowe dystrybuowane na Lotus Notes.

Można było się w ten sposób uczyć angielskiego, ale i podstaw marketingu. Kursy były siermiężne, nikt nam nie mówił jak z tego korzystać. Ahhhh… czasy się zmieniają i dobrze.

Zapraszam na film. Dajcie znać, czy znacie wszystkie przedmioty? Ja nie 🙂 Nie wiem co to jest to pomarańczowe coś, co dzieci identyfikują jako bombę 🙂

Reklamy

13 thoughts on “Muzeum e-learningu, czyli co to jest dyskietka?

  1. Genialny pomysł. Moja praca magisterska została zapisana na dyskietce, żeby do niej dotrzeć musiałabym najpierw wyciągnąć komputer z piwnicy…
    btw- ja też nie wiem co to jest to bombopodobne:D ale puściałam link dalej

    • @Ewa, moja też 🙂 Jeśli sobie przypomnimy, że dyskietka miała 1,44 MB, to wydaje się to zupełnym szaleństwem.
      Czekam na reakcje Twoich znajomych na pomarańczową „bombę” 🙂

  2. Pamiętam jak z moim kolegą w liceum, był to gdzieś 1991 rok ? instalowaliśmy (? nie wiem czy to właściwe określenie), wgrywaliśmy z dyskietek (a z 10 sztuk) 8″ Prince of Persia. Ale to był czad, a ta grafika … Kolega miał bogatego tatę, który kupił mu IBM-a na dyskietki. Ale … najpierw zanim poszedł Prince of persia, trzeba było też z może 5 dyskietek 8″ uruchomić Windows 3.11 – IBM był bez HDD. Ale to były czasy, a Ty Marta popełniłaś czystą rewelację tym wpisem ! SUUUPER !

  3. Rewelka. Ech ja pamiętam wgrywanie Super Mario Bros na kasetach do Commodore 64. Jak pomyślę że mój telefon ma więcej możliwości niż ten commodore to aż dziw bierze…masakra. Rety rety jak to szybko leci. Swoją drogą, mam w piwnicy kilka telefonów komórkowych z poprzedniej epoki. Może jakąś wystawę się zorganizuje z tego? Ale ten czas leci

  4. Ja w swoim pierwszym pececie od IBM (jakieś 16-17 lat temu) miałem stację dyskietek 5,25 cala 🙂 i total commandera na dosie, bez windowsa 🙂 karta grafiki 4 kolory, brak myszki, też grałem na Pronce of Persia, Prehistorik i inne takie wygibasy 🙂

  5. @Piotrek, @lektor – ja załapałam się na pierwszy rocznik zajęć z informatyki. W szkole mieliśmy takie komputery, do których pamięć wkładało się do specjalnego gniazda w klawiaturze.
    Uczyliśmy się języków programowania logo i basic. A że pani od informatyki nie mogła mi wytłumaczyć, do czego to służy, to w efekcie wyrzuciła mnie z lekcji, bo za dużo pytałam. Nie musiałam więcej przychodzić na „informatykę” (to były zajęcia bez chyba finalnej oceny na świadectwie).

    • @Ewa dzięki 🙂 Wielkie brawa za rozwiązanie zagadki.
      Jak widzę, ta rączka na górze służyła do zmiany piosenek. Czy ktoś wie skąd się brało piosenki? Czy te kasety są jakoś nagrywało? Kupowało?
      Ciekawe.
      Byłam w Berlinie w Muzeum Techniki, ale niestety ekspozycja kończy się głównie na latach 40-tych, 50-tych. Było zaledwie kilka kas fiskalnych (takie w sumie komputerki) dla gabinetów lekarskich z lat 60-tych i 70-tych. Ale pozostałe sprzęty z tych czasów, które dziś są już zagadką dla nas, niestety nie doznały zaszczytu bycia eksponatem.

  6. Aż mi się łezka w oku zakręciła. Pamiętam jeszcze ja grałem u brata na konsoli co kasety magnetofonowe obsługiwała. Albo jak mi mama kupiła pierwszą Amigę i wszystkie gry na dyskietkach 3,5 cala zapisane były. A kto pamięta konsolę Pegazus? Wymienialiśmy się na osiedlu kardridżami. A „Złota Piątka” była faktycznie na wagę złota. Stare dobre czasy…

    P.S. Co to jest to pomarańczowe, co detonator przypomina?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s